Mam kota na dziecko:)

16:07

    Jak to już czasem bywa człowiek czegoś pragnie ale nie zawsze ma to co chce a na pewno nie wtedy kiedy chce:) Przyzwyczaiłam się już do tego jakoś, ale nie o tym chciałam.
Mój P. podjął ostatnio temat stwierdzając: "Kota na dziecko zamienię!" I ja się obruszyłam jak nie wiem co!. Tłumaczyłam mu, że przecież możemy mieć i dziecko i kota, że ludzie tak żyją! On nie ustępuję i oznajmił: " Jak będziemy mieli dziecko to kota w domu nie będzie i KONIEC!"

    Czy to na pewno tak właśnie musi być? Czy dziecko w domu = eksmisja kota? Czy to zwierzątko zagraża w jakiś sposób maleństwom?
Wydaje mi się, że odrobina zdrowego rozsądku, rozwagi i nie pakowanie kota dziecku do łóżeczka jest wystarczająca.
Czy znacie takie przypadki albo się zetknęłyście z takimi problemami gdzieś?

    Jakoś sobie tego nie wyobrażam. Żyjemy przez tyle czasu z tą naszą Gabi w jednym mieszkaniu a nagle trach i oddajemy kota? Przecież go kochamy i dbamy o tego naszego sierściucha i on nas w jakiś tam sposób kocha pewnie. To jak to tak?
   Muszę męża spytać czy przy drugim dziecku oznajmi: "Oddam starsze dziecko w dobre ręce bo przeszkadza młodszemu!" ???


Eh te nasze dylematy:)
Jak nie kochać takiego słodziaka?

You Might Also Like

20 komentarze

  1. Pokaż mężowi Nicnieroba Zezullowatych:)
    Kocisko powinno zmiękczyć męża. A poważnie, gdyby nie fakt , że mój G. to alergik już dawno mielibyśmy siersciucha w domu. Dziecko + zwierzę jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt Nicnierób jest rozbrajający :)

      Mam nadzieję, że te głupie pomysły w końcu mu przejdą:)

      Usuń
  2. Kota zostawić! Owszem minusem jest sierść, która przy dziecku bardziej przeszkadza, ale przy zwierzętach dzieci się lepiej rozwijają. My mamy dwa koty. I broń Cię Bóg słuchać pierdół w stylu, że "kot przegryzie tchawicę, albo udusi dziecko...":)
    Przy dwóch kotach w domu Hanka żyje i ma się dobrze:D

    OdpowiedzUsuń
  3. my mamy pas i nigdy nie było mowy, że jak dziecko to nie pies.
    nie wyobrażam sobie oddać tego czworonoga.
    to jest przecie rodzina też.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ola jak moja Patrycja się urodziła, mieszkałam 1,5 roku u teściowej i miała kota w domu. Córa wychowywała się z nim i nie chorowała. A kot był super cierpliwy, ciągała go za uszy,ogon robiła z nim takie akrobacje a on nawet nie drapnął.
    Aha! Jak przywieźliśmy małą ze szpitala i leżała w łóżeczku on wchodził na pobliski parapet i zastanawiał sie co to za nowe stworzenie w domu:)
    Tak więc KOT W DOMU MUSI BYĆ!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu to nie chodzi o choroby. P uważa że kot to może dziecko ugryźć albo podrapać. No i ta sierść wszędzie. Ja kocham tą naszą Gabrychę i będę o nią walczyć:)

      Usuń
    2. Ja Cię rozumiem Olu! Ale jestem przekonana,że pokochał by nowego członka rodziny i nic bu nie zrobił. A sierść! Odkurzać codziennie i jest git! Pozdrawiam Cię i udanej walki!

      Usuń
  5. Ja tam sie wychowalam z kilkoma kotami i wszystko ze mną w porzadku (: na początku, w trakcie ciąży można kota na jakis czas dać komuś pod opiekę, ale to tylko na jakiś czas- no chyba, że lekarz nie bedzie miał p/wskazań (: ja to kociara jestem (;

    OdpowiedzUsuń
  6. Nasza Agata ma 12 lat i z tygrysem całe życie się chowała jak była mała to tygrys przychodził do cioci i "mówił" jej że Młoda właśnie się obudziła:) spał z Młodą i ją grzał więc trochę rozsądku i wszystko będzie dobrze:) najlepiej skołuj od razu bliźniaki to P będzie miał tyle zajęć że zapomni o kocie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi bliźniakami to dobry pomysł:)

      Usuń
  7. a ja podzielam zdanie twojego męża;))) może dlatego że nie mam zwierząt i nigdy nie byłam ich miłośnikiem, ale są rodziny gdzie dzieci i zwierzęta świetnie razem się "chowają". choćby parę powyższych komentarzy przemawia za kotem;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kot nie powinien przeszkadzać. Przecież to członek Waszej rodziny więc jak można od razu zakładać oddanie go? :| Co innego jeżeli będzie stwarzał problemy i zagrażał dziecku... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocia sierść jest bardzo silnym alergenem i może się tak zdarzyć, że dziecko będzie na nią uczulone. Mimo to nie można z góry zakładać, że tak będzie i na zapas kota eksmitować. Ale z pewnością trzeba brać taką opcję pod uwagę, gdyby jednak czarny scenariusz się ziścił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie SIERŚĆ tylko ŚLINA, a dokładnie białko w kociej ślinie. http://mamzdrowie.pl/alergia-na-kota-uczulajace-bialko-w-kociej-slinie/ . Ja miałam w domu kota, psa, kury (tak kiedyś wyglądało nasze miasto) i miałam wszelkie możliwe alergie (sierść kota, psa, konia, pierze, mleko, białko jaj, dieta bezglutenowa). Nikt żadnego zwierzęcia nie oddał. Mój organizm się odczulił sam z siebie ;-) Dzisiaj jem chleb, jaja, piję mleko (, ale tylko zimne) mam 4 koty, psa i jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem, kiedy wracam do domu, a te wszystkie oczka z radością się we mnie wpatrują. Dzieciaków też nie pozbawię tego nawet jeśli będą wykazywały jakieś symptomy alergii. Zresztą lekarz mojej kolezanki powiedział jasno- lepiej jest jak dziecko rodzi się w domu w którym zwierzęta są niż jak ich nie ma i się potem bierze- ona miała psa, a teraz ma dwójkę zdrowych maluchów. A u innej mojej koleżanki bez zwierzęcej dzieci mają astmy i ona sama stwierdziła, że to z brudu.. (głównie na kurz).

      Usuń
  10. Wczoraj ten temat poruszyła Pani Neonatolog na szkole rodzenia i powiedziała:
    1. kot zostaje
    2. trzeba go odrobaczyć i oczyścić
    3. niestety koty podobno potrafią kiepsko znieść takiego nowego domownika i dostają choroby sierocej ;) i jest więcej kłopotu z kotem niż z dzieckiem.

    A jak w praktyce, to niestety się nie wypowiem, bo kota nie mam a dzidzia jeszcze w brzuchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to mnie pocieszyłaś:) Ale nasza kocia już ma chorobę sierocą to i tak niewiele się zmieni:)

      Usuń
  11. Eee tam, sporo ludzi ma koty, psy, papugi, żółwie, myszy, szczury i małe dzieci... ;)
    U nas będzie zestaw pies+kot+mała Basia :) I damy radę, bo nie wyobrażam sobie oddać psa czy kota... toż to członkowie rodziny!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ola - nie daj się przekonać. Nie wyobrażam sobie aby nie było Stefana gdy Julka się urodziła. To członek naszej rodziny - to on przychodził i miauczał kiedy ja jeszcze nie słyszałam, że mała się - to on alarmował, kiedy mała raczkując zbliżała się do kuchni, to on sprawia, że mała nie boi się zwierząt - ani razu przez dwa lata jej nie drapnął, nie fuknął na nią - nie zrobił jej krzywdy.

    A Julka też - nie wyobraża sobie domu bez niego - gdy paskud się chowa - biega i go woła, szuka, a kiedy kot wychodzi - obdarza go promiennym uśmiechem.

    Kot zdecydowanie tak - trzeba tylko uważać w okresie cięży - nie dotykać się kuwety, zachowywać szczególne zasady higieny - można zrobić kotu badanie krwi na obecność toksoplazmozy - a gdy wyniki będą świadczyły, że nie jest nosicielem - można nic nie zmieniać w swoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki mam nadzieję, że to go przekona bo nie wyobrażam sobie domu bez Gabi. Na razie to takie luźne rozważania nasze ale nie powiem żeby mnie to nie zmartwiło

      Usuń
  13. nie wyobrażam sobie sytuacji oddawania kota, gdy pojawia się dziecko. to członek rodziny. sama mam kota i jest o rok starszy od córki. zadbaliśmy o odrobaczanie, czystość, robiłam badania na toksoplazmozę a po powrocie ze szpitala najpierw weszłam sama ja, pogadałam z kociskiem i przyniosłam córę, żeby go zapoznać. jest bardzo dobrze, dziecko uczy się przy okazji szacunku do zwierząt, bo miłość ma od początku, jej uczyć się nie musi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do komentowania. Jeśli podoba CI się ten tekst udostępnij go na swoich portalach społecznościowych.


Proszę o przemyślane dobieranie słownictwa i podpisywanie się pod komentarzem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Google+ Followers

Odwiedź na na Instagramie

Subscribe