Ciąża, a kot w domu

12:34

Nasz kotek - Gabi jest dla Nas jak członek rodziny, takie nasze pierwsze dziecko tylko bardziej włochate i wredne:)

Kiedy zaszłam w ciąże to większość ludzi w naszym otoczeniu grzmiała:
  • musicie pozbyć się kota!,
  • kot to siedlisko chorób i bakterii,
  • będziesz miała toksoplazmozę,
  • nie wolno Ci brać kota na ręce,
  • a jak zrobi dziecku krzywdę?
  • zobaczysz będzie agresywna,
  • nie wolno Ci sprzątać kuwety
..... itp. itd.


Nie wiem skąd to wszystko się bierze. Skąd tyle niepokojów w stosunku do kotów a do psów np już nie?
Ja dla własnego spokoju i spokoju mojej rodziny wypytałam mojego doktorka o te kocie sprawy i co on na to?

Mój lekarz moim zdaniem prezentuje zdrowe podejście do kotów:
  • przy sprzątaniu kuwety założyć rękawiczki,
  • myć ręce po mizianiu kotka,
  • nie jeść z kotkiem z jednej miski :)
  • ja jestem uodporniona na toksoplazmozę
  • powoli przyzwyczajać kotka do zmian,
Moim zdaniem to całkiem logiczne rozumowanie. Higiena to podstawa.
Pozbywanie się kotka ot tak kojarzy mi się z pozbyciem się dziecka bo sprawia problemy czy np płacze:(

Nie wyobrażam sobie naszego domu bez Gabi i nie chcę na razie myśleć co zrobimy jak pojawi się nasza córeczka a kotek będzie nieznośny.


A Wy jak radziłyście sobie z kotkiem gdy w domu pojawiało się dzieciątko?


You Might Also Like

20 komentarze

  1. My mamy dwie kotki.. Jak tylko Mila się pojawi nie będziemy jej separować od kotek.. muszą ja obwąchać itp. Można już nawet ze szpitala przynieść im ubranko do wąchania :-) oczywiście pod naszym okiem..Trzeba kota przyzwyczajać do zmian.. Poza tym możesz kupić Feliway - kocie feromony i włączyć w pokoju dziecka.. do bardzo fajna rzecz, gdy pojawia się nowy domownik.. ja kupiłam, polecone przez kocią behawiorystkę.. Głowa do góry :-) O Gabi bądź spokojna.. Sliczna jest :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasz kot na Basię za bardzo nie zwraca uwagi... no czasami zainteresuje ją dyndająca z leżaczka-bujaczka rączka, czy też karuzela nad łóżeczkiem, ale nigdy nie skoczyła na Małą... pojawił się za to inny problem - zaczęła z zazdrości chyba, sikać nam na miejsca w których Mała przebywa - do wózka i na fotel do karmienia :|| Dlatego szukamy dla niej domu, ale coś nam nie idzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotki tak jak koty..znacza swoje tereny- dlatego kotki też powinno się poddać sterylizacji i problem zniknie.

      Usuń
    2. Zgadzam się! Nasza Piękna już dawno została wysterylizowana i nie mamy takich problemów:)

      Usuń
    3. ale nasza też jest wysterylizowana! :)

      Usuń
  3. Między psem a kotem jest taka różnica, że od psa nie możesz zarazić się toksoplazmozą, a od kota tak. Ale z tego co czytałam, to najszybciej można zarazić się jedząc surowe mięso lub nieumyte warzywa czy owoce.

    Ja na szczęście mam psa :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój doktorek twierdzi, że większość społeczeństwa i tak zaraziła się tą choroba w wieku dziecięcym najprawdopodoniej w piaskownicy:)

      Dobrze, że Nas na to badają w ciąży:)

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. a widzisz, nie do końca tak jest, że większość z nas mogła zarazić się np. w piaskownicy. Ja nie mam przeciwciał, czyli nigdy nie miałam toksoplazmozy. A wychowałam się na wsi i to w czasach, kiedy na dzieci się tak nie chuchało i nie dmuchało.

      Dla ciężarnej najlepiej je mieć, bo wtedy jest bezpieczniejsza. Staram się uważać na to co jem, ale nie chcę ześwirować :)

      Usuń
  4. bardzo polecam przynoszenie "brudnych" rzeczy maleństwa ze szpitala i zostawianie na wierzchu aby kto sobie powąchał - my tak robiliśmy w przypadku Stefana i od pierwszego dnia Małej w domu nie było problemu.

    OdpowiedzUsuń
  5. My, jak wiesz mamy psa. Trochę też już usłyszeliśmy, ale jestem twarda i nie daję się zwariować :)
    Będę się martwić jak się okaże, że jest o co :)

    A toksoplazmoza... nie mam kota, a przeszłam zakażenie i tym samym mam odporność. Pewnie w dzieciństwie, bo wtedy miałam bardzo dużą styczność ze zwierzętami wszelakiej maści. Poza tym dawniej nie dbało się aż tak, do przesady o to by dziecko nie zjadło np truskawki prosto z krzaczka i tym samym zaraziło jakimś ustrojstwem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam przeciwciała i zupełnie się nie boję tych odzwierzęcych chorób:)

      Jadłam truskawki z krzaka, czereśnie z drzewa i robię tak do dziś i jedyne co mi przeszkadza to piach mędzy zębami:)

      Usuń
  6. Tam dom mój gdzie syn i kot mój;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja myślę że Gabi pokocha Małą ze wzajemnością i będą najlepszymi kumpelami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślę.
      Aga Ty znasz naszą kotkę i Twoim dzieciom ona nigdy krzywdy nie zrobiła. Z resztą do tej pory Nasz dom odwiedziło sporo małych dzieci i znajomych i rodzinnych i nigdy żadnemu krzywda ze strony kota się nie stała. Ewentualnie odwrotnie:)

      Usuń
  8. Nasza kotuszka nie wykazuje najmniejszego zainteresowania Bułką a napastowana przez nią odsuwa się, ewentualnie prychnie, tylko raz lekko drapnęła, bo nie upilnowałam Małej i złapała kotkę za futerko.
    Ja nie przeszłam toxo a koty mam od zawsze. Ale nie ma co wpadać w histerię, naprawdę łatwiej zarazić się od mięsa. Co w ogóle nie przeszkadzało wielu osobom namawiać mnie na pozbycie się futrzaka.
    Celowała w tym teściowa, która z żelazną logiką tłumaczyła, że "musieli oddać kota zanim urodziła się Ula, bo się na nią rzucał" ;)
    Grunt to nie dać się zwariować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja teściowa już przestała namawiać mnie na eksmisję kotka. Teraz zaczęła moja mamusia, ale to chyba wynika z tego, że bardzo chciałaby mieć Naszą Gabi u siebie w domu:)

      Usuń
  9. W3itam ja miałam kota w domu jak byłam w ciąży
    ALE NIE MAM DZIECKA bo miałam toksoplazmozę .
    Bardzo mi jest ciężko !!!
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie najpierw pojawiło się dziecko a gdy podrosło....zaczęły pojawiać się zwierzaki w domu. Od chomika, królika, szczurka, itd...kończąc na kocie. Na koniec, moje dziecię pakując torby i spiesząc się na lotnisko, krzyknęło "a kota?..a kota to ja ci zostawie". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. O ile się nie mylę to toxo od podwórkowych kotów niczyich. Łatwiej złapać chorobę od niemytych owocow czy surowego mięsa niż kota. A wszyscy obarczają te zwierzaki winą.
    Koty nie zabijają również nie zagryzają dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie można się dać zwariować, jestem zdania, ze każdy powinien trzymać nos w swoich sprawach a takie 'dobre rady' są nie smaczne i nie na miejscu i tak właśnie odpowiadam wszystkim przemądrzałym krowa:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do komentowania. Jeśli podoba CI się ten tekst udostępnij go na swoich portalach społecznościowych.


Proszę o przemyślane dobieranie słownictwa i podpisywanie się pod komentarzem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Google+ Followers

Odwiedź na na Instagramie

Subscribe