Na wariackich papierach czyli kontrola bioderek

09:30

Co za dzień, no mówię Wam wariactwo na maksa. Dzień pełen wrażeń dla matki pOlki i małej Ali.

Wczoraj wieczorem wynalazłam nowy wzór na kocyk dla Ali w necie no i się szkoliłam:) Spać poszłam wcześnie, koło 22.30, bo dziś na 9 miałyśmy pierwszą wizytę w poradni od bioderek- to to co u nas jest obowiązkowe a np w UK w ogóle o to nie dbają i żyją.
Mała spała pięknie jak zawsze.

Wszystko zaczęło się koło 1 w nocy gdy to mąż mocnym szturchnięciem obudził mnie i mówi: "Ola! Mała płacze wstaniesz czy ja mam wstać?" - byłam nieprzytomna. P. wstał, przewinął ją i podał mi do łóżka do karmienia. Zasypiałam na siedząco - licz na sobie przeprowadza, bo wyrodna matką jestem.

Nakarmiłam, potuliłam, do łóżeczka odłożyłam, spać dalej poszłam. Ala jak aniołeczek zasnęła.
O 5.30 budzę się - Ala płacze. Odwracam się, szturcham męża i mówię: "Kochanie! Ala płacze, musisz ją przewinąć:)". Tatuś wstał i poszedł przewinąć:) - ja to się umiem ustawić :)

Przewinięta i nakarmiona Ala spać poszła, a ja nastawiłam budzik na 7 ( w końcu na 9 miałyśmy do lekarza) i poszłam spać.

Matka Olka, wyrodna dodam, obudziła się, na zegarek patrzy i co widzi? - 8.20 O Jezusie w głos krzyknęłam i wyskoczyłam z wyrka jak z procy.
Biegiem do łazienki, szybkie myju, myju, spodnie na tyłek, bluzka i biegiem do pokoju.

Odliczam bagaż: fotelik, śpiworek, torba, książeczka zdrowia - NIE MAM książeczki zdrowia. Szukanie w panice.

Telefon, dokumenty od auta, kluczki i moja torebka.

Lecę do łazienki, szybki makijaż (podkład i tusz do rzęs) i jednoczesne mycie zębów. Lecę do pokoju.
W pośpiechu przewijam na wpół śpiącą Alę, ubieram, zatykam smokiem (ufffff nie wypluła) i ładuję do fotelika.
W locie wciskam jedyne buty jakie stoją w przedpokoju (traf chciał, że to akurat kozaki na 10 cm obcasie), kurtkę i lecę z 2 torbami i fotelikiem w garści do garażu.

W końcu wyjeżdżamy - jest godzina 8.45 - jest źle ale nie beznadziejnie:)
Jedziemy, jedziemy, no ludzie co jest z Wami! - myślę sobie, szybciej!!!! - w końcu mamy do pokonania pół miasta.

Zajeżdżamy na parking pod przychodnie, w radio wybija godzina 9 a ja wypakowuję się z autka i wpadam w zaspę prawie po kolana. W ferworze tego pakowania nie zauważyłam, że całą noc i ranek padał śnieg:) Latam z każdej strony samochodu: a to odpiąć fotelik, wyjąć jedną torbę, wyjąć drugą, wyjąć fotelik i z całym tym majdanem znowu do drzwi kierowcy zamknąć autko (bateria padła w pilociku jak na złość).

Wbiegam do przychodni, lokalizuję windę. Ok jadę, jadę i ciągle jadę, gdzie się podziało to sławne "brzdęk" w windach? nie mam pojęcia, wylatuję na korytarz, lokalizuję pokój nr 244 i czekam.

Przed gabinetem poza mną jeszcze 4 innych maluchów. WTF? czy wszyscy na jedną godzinę? nie ważne. Na drzwiach gabinetu widnieje napis: " O kolejności przyjęcia pacjentów decyduje lekarz" - dobre sobie, to znając nasze szczęście będę tu siedzieć do wieczora:) Na szczęście czekałyśmy jakieś 5 minut:)

Doktorek usg zrobił, zbadała, diagnozę podał: "Niedorozwinięcie bioderek". Złożył mi pieluszkę tetrową, pokazała jak pieluchować i jak nosić (wszystko przez ułożenie miednicowe Ali). Szczęście, że Alunia lubi spać na brzuszku i szeroko rozłożone nogi jej nie przeszkadzają (mam nadzieję, że wraz z wstąpieniem mojej córki w wiek nastoletni to się zmieni całkowicie:)).

Głodna jak wilk postanowiłam odwiedzić Agulę i jej dzieciaczki. Emilka przywitała mnie już na schodach - w końcu nie widziała jeszcze Alicji.
Wizyta przebiegła bardzo miło, jak zawsze z resztą:) Nie wiem kiedy nam ten czas zleciał i nim się obejrzałam była już 14. Emilka głaskała Alę po głowie, całowała po rączce i przytulała. Cudny był to widok i żałuję, że nie zrobiłam im zdjęcia. Chodziła i mówiła: " ale Alicja ma małe nóżki, ale ma małe oczka" itd. Fabianek natomiast ulubił sobie "tykać" Alę palcem i zabierał jej smoczek:) na co córka moja nie reagowała wcale.

Dziecię me przewinięte i najedzone grzecznie spało cały dzień w gościach:)

Po powrocie do domu matka, wariatka postanowiła smażyć naleśniki karmiąc piersią jednocześnie:) W jednej ręce dziecko a w drugiej patelnia - powinnam sobie ta patelnią w łeb zdzielić:)

PS: Z drugiej strony to jak to jest, że kobieta w biegu woli walnąć sobie choć minimalny makijaż niż np. zjeść kanapkę:) - chyba wracam do żywych.

To był bardzo udany dzień no i jeszcze dostałam paczkę z wygranym candy o czym napiszę jutro bo jeszcze wyjść z wrażenia nie mogę:)

Buziakos :*


You Might Also Like

31 komentarze

  1. no to nieźle szalony dzień! :)
    kocyka jestem strasznie ciekawa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też:) bo pewnie jeszcze troszkę minie zanim się za niego zabiorę:)

      Usuń
  2. ulala, to dziś intensywny dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aktywny dzień pełen wrażeń, przynajmniej nudno nie było:)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurcze, niezły dzien... Bravo, ze dalas radę.. Mam nadzieje, ze bioderka szybko wrócą do normy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Też mam taką nadzieję.

      Usuń
  5. Haha :D ważne źe udany dzień , a że teź wariacki -co tam ;) nie pierwszy pewno i nie ostatni!

    OdpowiedzUsuń
  6. A jak to się stało, ze budzik nie zadzwonił:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie wie nikt:) ale ktoś go musiał wyłączyć:P

      Usuń
  7. Trzymam kciuki, żeby to szerokie pieluchowanie pomogło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a tak sobie mysle.. Wy nie za szybko to usg? No bo w sumie Ty pozniej rodzilas, nie? Chyba mala jeszcze nie ma 6 tygodni??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma 5 tygodni i 2 dni:) ale w szpitalu mi mówili, że dzieci z ułożenia miednicowego powinny mieć te badanie wcześniej. Z resztą ja tylko zadzwoniłam i się umówiłam:) U Nas każą umawiać od razu po wyjściu ze szpitala bo się długo czeka. Ponoć nasze 4 tygodnie to jakiś ekspresem przyspieszony termin:)

      Usuń
    2. No to niezle, ja umawialam sie w zeszly czwartek na dzisiaj ;)))
      mnie to badanie wydaje sie takie... hmm... troche smieszne... jak Noemi sie urodzila, to robilam gdzie indziej, a Estere i Sare badalam juz u nas w przychodni - lekarz i przy jednej i przy drugiej powiedzial dokladnie ten sam tekst "bioderka ladnie uksztaltowane, ale jeszcze nie do konca dojrzale, cos jak gruszki na wiosne, za 6 tygodni powinno byc juz dobrze, prosze na noc wkladac pieluche tetrowa miedzy nozki"... przy Esterze tego nie robilam - na nastepnej wizycie powiedzial: "no, teraz juz wszystko ok, dobrze, ze pani pieluchowala" (chociaz nawet nie zapytal czy to robilam)...

      Usuń
    3. Może faktycznie coś w tym jest :) Ja byłam z Fabianem gdy miał już ponad 6 tygodni i usłyszałam kazanie "czemu tak późno, powinno być przed ukończeniem 6 tygodni". A co wykazało uSG? Że wszystko jest dobrze i bioderka są wykształcone prawidłowo :) Wydaje mi się, że to pieluchowanie to troszkę tak profilaktycznie jest zalecane bo zapewne większość dzieci po urodzeniu ma niedojrzałe bioderka. Faktem jest jednak, że gdyby kazali mi pieluchować to na wszelki wypadek bym pieluchowała ;)

      Usuń
  9. Świetnie opisałaś Wasz dzisiejszy dzień - uśmiałam się okrutnie ;) Fajnie było się spotkać i pogadać :) Na pocztę wysłałam Ci zdjęcie dzieciaków z Alicją wciśniętą w fotelik ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, no rzeczywiście niezły Meksyk dzisiaj miałaś.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hi hi dobra jesteś, ja też zawsze muszę mieć mały make-up nawet gdy czas goni:)A co do bioderek to mam nadzieje, że wszystko będzie ok. Znam dzieci, które musiały być szeroko pieluszkowane i potem z bioderkami było już ok:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szalona Mamuśka na szalonych obrotach ale ważne, że dzień na plus! :* Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem, że Tobie taki poranek nie był do śmiechu ale ja czytając uśmiałam się zwłaszcza ten tekst o rozłożonych nogach :D
    Najważniejsze, że zdążyłaś i że spotkałaś się z rodzinką:)

    OdpowiedzUsuń
  14. noo :D Ja się zmachałam od samego czytania :))))) Już trochę zdążyłam zapomnieć te wszystkie wizyty i poradnie - jak dobrze, że to się z czasem rozrzedza...

    OdpowiedzUsuń
  15. wracasz do żywych, ja też wolę wypić kawę i zrobić makijaż niż zjeść :)
    zawsze można coś kupić w mieście ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ miałaś zakręcony dzień! Grunt, że mimo wszystko pozytywny :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale przeżycia!! A co do bioderka to współczuję! Jednak będziesz pieluchowac i problem zniknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie pieluchujemy 4 tygodnie a potem się zobaczy:) wierzę, że będzie dobrze.

      Dobrze, że to nie lato :)

      Usuń
  18. SZalona z Ciebie mamuśka :-) Ania tez miała niedojrzałe, pieluchować nie kazali, same dojrzały :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaję mi się, że to raczej profilaktyka:)

      Usuń
  19. Szalony dzień szalonej mamuski :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do komentowania. Jeśli podoba CI się ten tekst udostępnij go na swoich portalach społecznościowych.


Proszę o przemyślane dobieranie słownictwa i podpisywanie się pod komentarzem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Google+ Followers

Odwiedź na na Instagramie

Subscribe