Warzywniak

15:26

Lubię zajadać się świeżymi owocami i warzywami szczególnie w okresie wiosenno-letnim. Duża porcja witaminek z rana to rzecz nieoceniona.

Marcheweczki, pomidory, ogórki no i niebawem już świeże truskawki: - mniaaaaami

U mnie pod balkonem otworzył się warzywniak. Taki jak za starych, dobrych, rynkowych czasów.
Codziennie przywożą świeże warzywa i owoce. Codziennie rozstawiają się i zwijają. Lubię obserwować ten proces:)
Mają taką starą wagę szalkową i kilogramowe obciążniki:)


Miałam nadzieję, że będę mogła kupować tam owoce i warzywa, z których Ali przygotuję posiłki ale niestety nie. Łudziłam się, że są to warzywka od gospodarza. Mają tam bajońskie ceny, ale kupowałam z myślą, że skoro swojskie to na pewno dobre i cena odpowiednia bo przecież ludzie się przy tym urobią.


Jak znam życie to są to warzywa od hurtowników nie tam żadne swojskie :(
I nici z gotowania Ali obiadków póki w zaprzyjaźnionych ogródkach nie wyrosną warzywka i owoce.

A Wy lubicie takie warzywne stragany?

You Might Also Like

28 komentarze

  1. do nas pod blok przyjeżdża "Pan Chłop"
    i też ma zawsze super warzywka i owoce

    szkoda, że sama nie mogę założyć swojego małego ogródka wtedy radość byłaby jeszcze większa

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od początku karmię na warzywach i mięsku takim zwykłym z supermarketu. Nie stać mnie na inne warzywka a nie chce sobie odmawiać gotowania małej, słoiczki oferują jedynie zmielone jedzenie a my od długiego czasu jemy wszystko rączkami w kawałkach. Tylko my mieszkamy za granicą, nie mam pojęcia czy jedzenie w tutejszych sklepach jest mniej/bardziej ekologiczne od tego sprzedawanego w POlskich supermarketach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala za mała jest na jedzenie w kawałkach a takich marketowych warzyw to bym dziecku poki co nie dała.

      Byłam w UK i przyznasz szczerze, że te warzywa tam wyglądają jak plastikowe i nie mają smaku dla mnie:)

      Usuń
    2. Ja Córce też daję marketowe od początku, gdybym chciała dawać świeże polskie, musiałabym jej zacząć rozszerzać dietę teraz dopiero, jak ma niemal 10 miesięcy. Trucizny w tych warzywach nie ma, przecież myję je i szoruję. Bez przesady...

      Ale teraz, jak są już nasze polskie warzywa, lubię je kupować na wiejskim targu, jak zdarzy mi się na taki pojechać :)

      Usuń
    3. Macie racje dziewczyny, chyba za bardzo zasugerowałam się opinią pediatry. To ona mi radziła dać słoiczek jeśli nie mam swojskich warzyw:)

      Usuń
    4. Mi też radzono i na początku kupowałam słoiczki. Na szczęście szybko poszłam po rozum do głowy, a zaraz po tym zaczęły rosnąć nasze ogrodowe warzywa. Teraz słoiczki kupuję, ale tylko jak znajdę jakieś danie, które trudno mi w domu zrobić: królika z warzywami, risotto, jakieś tagiatelle, czy jak to tam się pisze i czasami podaję Kosmykowi jako przerywnik domowych obiadków :) Ale w tych warzywnych straganach to jakiś urok jest, nie powiem...

      Usuń
    5. Igmu ja też tak uważam jak piszesz. W moim rozumowaniu (tak plastikowe strasznie są tu sie zgodzę!) dziecko i tak bedzie na różnego rodzaju chemię wystawione wcześniej czy później. Nie chcę mieć dziecko z alergiczną wysypką dlatego ze za młodu chowane było na mega zdrowych warzywkach, a potem zjadło u koleżanki normalną marchewkę z supermarketu i ciało się zbuntowało. Nie wiem czy dobrze myślę, ale chyba w obecnych czasach nie ochroni się dziecka przed wszystkim.

      Usuń
    6. Ja też kupuję w marketach, bo na targu ceny koszmarne, a wcale nie różnią się od tych z marketów...

      Usuń
  3. Ja bardzo lubię - moim ulubionym miejscem jest ryneczek przy Zatorzance ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś ale wiesz, że na tamtym ryneczku mają warzywa z hurtowni a nie swojskie?

      Usuń
    2. Teraz swojskie to tylko te, które sama sobie wyhodujesz, niestety :/

      Usuń
    3. Większość ma pewnie z hurtowni :) Ale jest kilka babć i dziadków z warzywkami z ogrodu - nie mają dużego wyboru bo tylko np. marchew, zielenina, cebulka czy buraczki i jakieś typowo sezonowe np. rabarbar :)

      Usuń
    4. O taaaak Rabarbar sama ostatnio kupiłam u takiej babulinki:)

      Usuń
  4. dobrze ze mam swoj ogród i warzywka, zawsze swoje to swoje. nawet pomidorki już mam malutkie! wypatrzylismy dzis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszcze tego ogródka:) Ja mam tylko dynie swojską od rodziców z działki:)

      Usuń
    2. Tata powiedział ,że zrobi grządkę z warzywkami dla wnusi , hmm ale czy nie za blisko ulicy jest nasza działeczka????????
      a i dynie i kabaczek już sobie rosną :))0

      -mama-babcia-

      Usuń
  5. Na szczęście mieszkam na wsi i mam warzywa z maminego ogrodu:)
    A jeśli chodzi o te straganiki to już słyszałam, że są warzywa kupowane gdzieś tam i sprzedawane jako "swoje" albo jajka - kupowane w markecie a sprzedawane jako wiejskie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubimy, tylko też nigdy nie mam pewności skąd warzywa i owoce w nich sprzedawane pochodzą. W sumie wcześniej zbytnio się tym nie martwiłam,jednak odkąd jest Mati to sama wiesz jak jest. Jedyna nadzieja w ogródku mojej mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Do skończenia roku kupowałam w sklepie ekologicznym. Teraz kupuję na targu i staram się wybierać polskich producentów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam swoje ulubione stoisko na bazarze, ale z braku czasu bywa że z supermarketu też kupuje jak widzę że warzywo zjadliwe będzie lub posiłkuje się mrożonkami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Olka bez przesady ty żyjesz to i Ala będzie żyła :) kupując słoiki też nie masz pewności czy to dobre i z czego zrobione to co napisane nie zawsze musi się zgadzać z zawartością. Nie dajmy się zwariować dziecko to też człowiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem.
      Zasugerowałam się opinią pediatry a ona radziła dać słoiczek jak nie mam swojskich warzyw :(

      Usuń
    2. Zasada podawania słoiczków jest taka - jeśli nie masz pewności co do źródła warzyw znajdujących się w sklepie, lepiej daj słoiczek. Warzywa w nich zawarte przechodzą badania, więc pewność jest większa.
      Sama jestem ogromną przeciwniczką słoikowego jedzenia dla dzieci i swojemu Synkowi nie podawałam i nie podam, ale do mnie ten argument trafia...
      Co do ogródka - to też mam swój, więc pewność będzie na 100%. Wszystko już pięknie rośnie! Pisałam o tym tutaj: http://newlife-newlove-newme.blogspot.com/2013/05/jestem-sobie-ogrodniczka.html

      Usuń
  10. teraz już wszędzie są warzywa i owoce z hurtowni.
    niestety ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas też są kramiki, ale sprzedawcy sami przyznają, że kupują na giełdzie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam bazarki, mam do takiego 10 minut spacerku i nie mogę się doczekać, kiedy zawinę Majkę w chustę i przejdziemy się na spacer po świeże pomidory. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do komentowania. Jeśli podoba CI się ten tekst udostępnij go na swoich portalach społecznościowych.


Proszę o przemyślane dobieranie słownictwa i podpisywanie się pod komentarzem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Google+ Followers

Odwiedź na na Instagramie

Subscribe