Jezioro Bursztynowe - przygotowania i przeprawa przez granicę

14:27

Mowa oczywiście o naszej wyprawie weekendowej do Rosji, która odbyła się 2 tygodnie temu:)

No bosko było!!!


Dziś o przygotowaniach i podróży będzie, bo za dużo tego wszystkiego na raz:)

w podróży

Przygotowania do wyjazdu zaczęłam od wyrobienia małej paszportu i złożenia wniosków o wizę. Mieliśmy zaproszenie od zaprzyjaźnionego Klubu Nurkowego Demersus z Kaliningradu, dlatego za wizy nie płaciliśmy nic.


Na samym początku postanowiłam sobie by nie zabierać rzeczy zbędnych. Nasz samochód ma ograniczoną pojemność, a sprzęt nurkowy zajmuje sporo miejsca.
Pakowanie zaczęłam dzień wcześniej od ubranek dla Ali. Jak zwykle wzięłam ich dużo za dużo bo młoda i tak większość czasu spędziła w samej pieluszce:) Ukrop był.

Spakowałam jej 3 sukienki, 5 bodziaków, spodenki, leginsy i 3 pary pajaców (cienki i grubszy), bluzę i kurtkę. Do tego 2 kocyki różnej grubości.

Oczywiście w sprzęcie Ali znalazł się wózek, namiocik do zabawy, mikro basenik, miseczki i inne butelki oraz wspomnianą już wczoraj APTECZKĘ. Nie mogliśmy zapomnieć o ulubionych zabaweczkach Alowych.

Z naszych sprzętów niezbędny oczywiście był namiot, materac, butla gazowa (campgaz), czajnik, menażka (albo garnek), baniak z wodą.

Podróż przebiegła nam bardzo przyjemnie z przystankiem w Ornecie na pizzę i na granicy:)

Jak wyglądają procedury na graniczy przekraczając ją własnym samochodem?
Kierowca musi wypełnić kartę pojazdu w dwóch egzemplarzach ( w języku rosyjskim:)). Stajemy w kolejce mniejszej lub większej:) Po stronie polskiej tylko zerkną do paszportów i sprawdzą ich zgodność z pasażerami. i jedziemy dalej przez strefę między przejściami granicznymi.

przejście graniczne w Grzechotkach

zabawiajcie mnie!!! :D

Przy rosyjskiej granicy również stajemy w kolejce i otwieramy paszporty na karcie z wklejonymi wizami.
Gdy celnik podejdzie do okienka wszyscy powinni wyjść z auta i podejść do okienka pojedynczo a kierowca musi otworzyć drzwi w samochodzie od strony kierowcy.
Trafiliśmy na fajnego celnika, który wziął od nas paszport Ali inie musieliśmy wyciągać jej z auta:) W okienku dostajemy takie karteczki (po rosyjsku), które musimy zachować i oddać przy powrocie:) 
Po tej kontroli pasażerowie pakują się do autka i parkujemy samochód na przygranicznym parkingu. Kierowca wraz z paszportem, dowodem rejestracyjnym wozu i 2 egzemplarzami karty do przejazdu udaje się do okienka. Tam jeden egzemplarz mu zabierają a drugi stemplują i oddają. Należy ten egzemplarz bezwzględnie zachować, gdyż nie wyjedziemy potem tym autem z Rosji:) ( ten egzemplarz zabierają przy wyjeździe:)

Trwało to wszystko ze 30 min na 4 samochody naszej ekipy:) - szybko!!! :D I ruszyliśmy dalej w drogę:)
przerwa na konsultacje
 Kolejna przerwa była oczywiście na stacji benzynowej w celu zatankowania:) Różnica w cenie paliwa jest znacząca w porównaniu do polskiej dlatego odwiedzenie stacji to podstawowy punkt wycieczki do Rosji.
A w Rosji na stacjach są takie sprytne kołki - podobno więcej do baku wchodzi :)

stacja beznynowa

 Po drodze mijaliśmy również Kaliningrad o którym powstanie osobny post:)

A na miejscu powitał nas taki piękny widok na Jezioro Bursztynowe.
Jezioro Burszynowe

A tak wyglądało nasze pole namiotowe:) Fioletowy namiot z zielonym namiocikiem u boku to my:)
nasz camping

Mam też filmik z podróży. Jak znajdę to wrzucę:)

You Might Also Like

26 komentarze

  1. O kurcze, a ja pomyślałam, że samochód Wam się popsuł ;)
    A jak ze spaniem? Hałas nie budził Ali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala bardzo dzielnie konkurowała z chrapiącymi w koło panami:)

      Usuń
  2. Ooo! Super! My też na wakacje pod namiot! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i brawo!!!
      Na pewno to fajna przygoda:)

      Usuń
  3. Wow! Piękne to jezioro!
    Jesteście boscy, że wybraliście się pod namiot!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale te formalności po stronie rosyjskiej to masakra :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest źle:) sprawnie to poszło

      Usuń
    2. Aaaaa uzupełniłam opis formalności choć jak wspomniałam na 4 auta nasze do odprawy trwało to 30 minut. Jak na moje oko to i tak szybko:)

      Usuń
  5. Zazdroszczę wyprawy no i dzielna Ala, że wytrzymała taką długą podróż i mama też dzielna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się tak wydaje, że to długa podróż. Od nas to bliżej niż do Warszawy:) a przynajmniej porównywalnie - jakieś 3h jazdy

      Usuń
  6. Ala spała w namiocie? Ekstra!! No i rewelka patent na stacji😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te stacje wyglądają komicznie z tymi kołkami na łańcuchach:)

      Usuń
  7. jejku ja to jestem panikara i z małym dzidziolem pod namiot bym się nie wybrała, ale widzę, że Wy to już zaprawieni w takich wyprawach więc zazdroszczę!
    Ps. tankowanie w Rasiji bezbłędne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był nasz pierwszy wyjazd z Alą pod namiot i tez miałam pewne obawy ale zupełnie niepotrzebnie

      Usuń
  8. wow, podziwiam z takim dzieciątkiem pod namiot

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, ja bym się nie odważyła! Jesteście super!

    OdpowiedzUsuń
  10. wow! podziwiam!
    w życiu nie pojechałabym ani do Rosji, ani pod namioty z Moją Kornelią! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czemu do Rosji nie? Tam bardzo przyjemnie jest i bardzo mili ludzie.

      Usuń
  11. Niesamowite przeżycie... pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odważni jesteście! :)) Fajnie, fajnie, czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciąg dalszy jutro:)
      Pozdrawiamy :*

      Usuń
  13. ekstra przygoda :))) Mnie też się zawsze wydaje przed wyjazdem, że problemów może być więcej, a potem się zawsze mile zaskakuję :D Najbardziej zdziwiło mnie to, że dziecko jest tak bardzo elastyczne i świetnie dopasowuje się do nowych warunków :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jej! Jestem pod ogromnym wrażeniem ! :) Świetna wyprawa i bardzo zaciekawiła mnie wasza trasa. Dlaczego akurat Rosja? Jeszcze nas tam nie było :) Coś pięknego i podróżowaniu z dzieckiem tu i tam od małego bardzo kibicujemy! Ja sama z rodzicami pod namioty jako roczniak podróżowałam. Dzikie Bieszczady namioty i miesiąc relaksu to były czasy, które do dzisiaj wspominam sentymentalnie. I co roku pod namioty tu i tam wyjeżdżamy. Uwielbiam wasze podróże !:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do komentowania. Jeśli podoba CI się ten tekst udostępnij go na swoich portalach społecznościowych.


Proszę o przemyślane dobieranie słownictwa i podpisywanie się pod komentarzem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Google+ Followers

Odwiedź na na Instagramie

Subscribe