Smutek w matce

12:11

Tak, tak zdaję sobie sprawę, że Matka jest tylko jedna popełniła kiedyś post: "Samotność w matce". Ja choćbym mogła inaczej zatytułować go nie mogłam, bo smutek w tej chwili serce i duszę moją przepełnia. Najbardziej jednaj siedzi w głowie.
Odkąd jestem mamą jakoś tak wszystko mocniej czuję, nie jest to jednak wykręt ani wymówka od czegokolwiek.

Zadaję sobie pytania: jak długo można nie reagować, jak dużo można tłumaczyć i szukać wymówek? 

Są takie osoby, które w naszym życiu są ważne. Jedni nazywają ich przyjaciółmi, inni bratnimi duszami. Dzielimy się z nimi radościami i smutkami, a oni z nami. Wspieramy się w dobrych i złych chwilach, dzielimy się naszym szczęściem. Podajemy rękę, wyciągamy z bagna, odbieramy telefony w środku nocy. Te osoby wiedzą, że mogą na nas liczyć i teoretycznie my to wiemy. Ufamy i obdarzamy ich zaufaniem.

Nie zawsze sprawa jest tak oczywista.
Nie zawsze nasze starania, dobre gesty, miłe słowa spotykają się ze zrozumieniem i wzajemnością. Nie, nie oczekuję wdzięczności. Tak moja przyjaźń jest bezinteresowna.

Jak nazwać więc relację, w której tylko jedna strona chce zadbać o kontakt i wzajemne porozumienie?
Jak nazwać relację, w której w słuchawce słyszymy wiecznie sygnał połączenia bez odzewu, wiadomości na facebook'u bez odzewu.

Przychodzi taki moment gdy coś pęka w człowieku.

DOŚĆ mam bycie poduszką do wypłakania i huśtawki emocjonalnej. 
DOŚĆ mam odbierania telefonu raz na 1,5-2 lata z tekstem "pewnie zastanawiasz się dlaczego dzwonię i myślisz, że mam jakiś interes,ale ja chcę tylko wiedzieć co u Ciebie słychać...". 
DOŚĆ mam obiecanek, że następnym razem, że pogadamy przy spotkaniu. 
DOŚĆ wysłuchiwania wzruszających historii i wymówek.
Te spotkania, te rozmowy, to nigdy nie dochodzi do skutku.

Dość mam swoich oczekiwań wobec kogokolwiek.

Dość, dość, dość!!!

Dla własnego zdrowia psychicznego muszę coś zrobić. Nie mogę zadręczać się i zamartwiać. Zastanawiać się czy może tym razem będzie inaczej.

Jest poniedziałek, siedzę z kubkiem kawy, Ala je. Spełniamy nasze codzienne wspólne rytuały. Zaraz się spakujemy na spacer. 

Teraz wspominam te świetne lata, wspólnie spędzony czas, godziny rozmów, dziesiątki przesłuchanych płyt winylowych i wszystkie te przyjemnie spędzone chwile. Wiem już co zrobić. 
Czas zakończyć tą znajomość, zapomnieć i pójść do przodu. Bez sentymentów i bez złudzeń, zatrzymując w pamięci tylko te dobrze chwile. Poświęcić swoją energię na te osoby, które są z nami na dobre i na złe, po prostu.

Tylko mimo wszystko na duszy wcale nie jest mi lżej.



You Might Also Like

26 komentarze

  1. Prawdziwi przyjaciele są zawsze obok nas, a nie tylko wtedy kiedy im Twoja przyjaźń jest potrzeba...wiem, że koniec jest bardzo przykry ale czasami lepiej coś uciąć niż zadręczać się w nieskończoność! Trzymaj się kochana:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, powtarzam sobie, że to lepsze dla obydwu storn. Dzięki :*

      Usuń
  2. Ja niestety straciłam wszystkich przyjaciół, za to co prawda zyskałam nowych znajomych, ale przykro mi że zostałam jednym słowem olana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj jak dobrze wiem co czujesz... Też jestem takiej sytuacji - boli mnie to ale ile można walczyć o czyjąś przyjaźń?

    OdpowiedzUsuń
  4. Widocznie Twój przyjaciel nie był godny Twojej przyjaźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o to kto kogo godny lecz o uczucia, które pozostają

      Usuń
  5. Uwierz mi, że są przy Tobie prawdziwi przyjaciele, na których zawsze możesz liczyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. czasem lepiej zakonczyc toksyczna znajmosc ktora powoduje smutek niz sie probowac stac za dwoje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O prawdziwą przyjaźń nie trzeba zabiegać.
    Podjęłaś dobrą decyzję, ja jakiś czas temu wykreśliłam z życia tyle osób, że omal nie zostałam sama.
    Stare porzekadło mówi, że 'prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie' i jest to najprawdziwsza prawda.
    Kiedy jesteś szczęśliwa, szalejesz, masz ochotę tańczyć, śmiać się - wokół jest pełno osób, telefon dzwoni non stop. Ale wystarczy chwila niemocy, zmiana priorytetów, choroba - zostajesz sama. Smutna prawda, ale to chyba dobrze, że życie weryfikuje przyjaciół, przynajmniej pozbywamy się złudzeń.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trudno się z tym pogodzić, ale ludzie przychodzą i odchodzą. Sama miałam z tym problem raz czy dwa, ale kiedy zostałam mamą wszystko zrobiło się łatwiejsze - zyskałam nowe spojrzenie na rzeczy naprawdę ważne. Bo moje życie okazało się za krótkie żeby czekać...

    OdpowiedzUsuń
  9. W pewnym momencie życia przyjaciele sami sie redukują .. Przykre ale prawdziwe - zostają miłe wspomnienia ale żal jeszcze większy ja doszłam do wniosku ze tak musi być.. I nie warto rozmyślac o! Matka Blankowa

    OdpowiedzUsuń
  10. o rany...dokładnie miesiąc temu też zakończyłam taką znajomość, i mimo to jakoś tak ciężko na sercu

    OdpowiedzUsuń
  11. miałam tylko raz taką sytuację. tzn. jedną osobę, która tak się zachowywała. ja byłam zawsze, co by się nie działo. wszytskich żali wysłuchiwałam, ale sama nigdy nie mogłam nic o sobie opowiedzieć. a skończyło się na tym, że jak zobaczyła na fb, że mam córkę, to się obraziła, że jej nie poinformowałam nawet o ciązy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O losie to już przegięcie. to jednak moje relacje z tą osobą są dużo lepsze

      Usuń
  12. Czasami tak bywa, nic nie trwa wiecznie. Wiele już "przyjaciółek" przewinęło się przez mojej życie, niewiele zostało do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  13. Prawdziwych Przyjaciół poznaje się w biedzie - prawda stara jak świat, każdy ją zna - jednak nie każdy doświadczył. Nie warto czasem "tracić życia" dla tych którzy nie są tego warci.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach skąd ja to znam?. Ale głowa do góry na pewno wiele dobrych przyjaźni przed tobą

    OdpowiedzUsuń
  15. No cóż, moja przyjaciółka też mnie ostawiła w kąt, po tym, jak urodziłam córeczkę... Z czasem się okazało, że po prostu znalazła sobie faceta - o którym mi nawet nie powiedziała - i stałam się zbędna. 14 lat przyjaźni poszło na marne. Ja już postawiłam krzyżyk na tej znajomości, bo nie ma czego ratować...

    OdpowiedzUsuń
  16. takie sytuacje są bardzo przykre i niestety nie mamy na nie wpływu... trzymaj się i nie patrz za siebie!

    OdpowiedzUsuń
  17. "Jeśli jakaś dłoń ma swoje miejsce w drugiej dłoni, to własnie jest przyjaźń"

    Trzymaj się dzielnie kochana!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj rozumiem doskonale, z nadejściem moich maluchów odeszło wiele bliskich mi osób. Chyba taka kolej rzeczy i trzeba się z tym szybko pogodzić. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten stan nie ma nic wspólnego z pojawieniem się mojej Ali. Po prostu już dawno tak się to wszystko potoczyło :(

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do komentowania. Jeśli podoba CI się ten tekst udostępnij go na swoich portalach społecznościowych.


Proszę o przemyślane dobieranie słownictwa i podpisywanie się pod komentarzem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Google+ Followers

Odwiedź na na Instagramie

Subscribe