Cholecystektomia, co to takiego?

22:28

Pamiętam dokładnie ten czas kiedy bóle brzucha rzucały mnie na podłogę. Okropne kłucie, które promieniowały aż do obojczyka. Nie mogłam złapać oddechu. Grrrrr. Pamiętam też jak dziś dzień jak lekarz rodzinny zamiast badań przepisał mi nospę forte.  Miało pomóc, nie pomogło.
www.kuku.pl
Przez długi czas nie mogłam sobie z tym poradzić. Każda wizyta u lekarza kończyła się tabletkami rozkurczowymi, które nie dawały ulgi.  W biegiem czasu bóle występowały coraz częściej i były coraz silniejsze.
Szczęście w nieszczęściu, że w naszym bliskim otoczeniu znajoma miała bardzo podobne objawy. Po wieloletnich wędrówkach po lekarzach, poszła prywatnie zrobić usg i diagnoza była jasna: kamica pęcherzyka żółciowego. Nie zostało mi nic innego jak szukać rozwiązania na własną rękę.
Poszłam w końcu do lekarza rodzinnego, który po przesłuchaniu mnie dał mi skierowanie na badanie usg. 
Nareszcie odetchnęłam.

Samo badanie nie było ani uciążliwe ani nieprzyjemne. Każda z kobiet, która była kiedykolwiek w ciąży wie na czym to polega. Trochę chłodnego żelu i to cała filozofia. Badanie stety lub niestety potwierdziło moje przypuszczenia.
Nieustannie powracający ból, skoki wagi, niemożność schudnięcia mimo diety i ćwiczeń. To były objawy kamicy żółciowej, którą potwierdziło owe badanie usg jamy brzusznej.

Sporo osób pytała mnie co to właściwie jest. Ta kamica to nic innego jak tworzenie się kamieni w pęcherzyku żółciowym. Nie rozbija się ich jak w przypadku kamieni nerkowych ani nie wycina w pęcherzyka. Standardowym zabiegiem jest po prostu wycięcie całego pęcherzyka żółciowego (potocznie zwanego woreczkiem żółciowym). Ja miałam jeden kamulec. Dziad mój miał wielkość 10 mm i za każdym razem gdy przytykał mi ujście z pęcherzyka żółciowego odczuwałam ten ból. Wyjścia nie było, trzeba było go usunąć operacyjnie.

Wizyta w poradni chirurgicznej. Moja pierwsza, była całkowicie normalną. W zasadzie nie wiem czego się spodziewałam, że tak się jej bałam.  Lekarz chirurg mnie zbadał, obejrzał wyniki i stwierdził: "Cholecystektomia". Jejku jak mnie tym wytrącił z równowagi. Ja pojęcia nie miałam co to jest mimo iż znajoma opowiadała mi o swoim zabiegu. Musiałam zdecydować się na ten zabieg, wyjścia nie było. Kamicy nie leczy się farmakologicznie, a nie usunięcie pęcherzyka z kamieniami może doprowadzić do śmierci.
Brzmi to groźnie ale właśnie tak może być. Zbyt duży kamień w momencie gdy zatka ujście z pęcherzyka żółciowego powoduje zatrzymanie żółci w pęcherzyku. To z kolei może doprowadzić do stanu, w którym wypełniony żółcią pęcherzyk pęknie pod ciężarem i naporem żółci. Taka sytuacja natomiast w bardzo szybkim czasie prowadzi do zapalenia otrzewnej, co prowadzi do zgonu.
Nie dziwcie się mi, że decyzję o operacji podjęłam bardzo szybko.
Do szpitala stawiłam się 2 czerwca, na drugi dzień miałam mieć zabieg. Po przyjęciu do szpitala przyszedł do mnie lekarz chirurg i anestezjolog i wytłumacz na czym polega cholecystektomia. Jest to nic innego jak zabieg chirurgiczny polegający na usunięciu pęcherzyka żółciowego. Tylko i aż tyle. Wykonuje się go w znieczuleniu ogólnym metodą klasyczną lub tak jak było w moim przypadku zazwyczaj metodą laparoskopową.Mój zabieg nie odbył się planowo co tylko przysporzyło mi dodatkowego stresu. Cały dzień na czczo, przygotowanie i oczekiwanie by dowiedzieć się, że dzisiaj zbiegu nie będzie. Na drugi dzień od rana dokładnie ta sama procedura, plus tabletka na uspokojenie i "Pani Olu jedziemy na blok", powiedziałą pielęgniarka.
Pamiętam tylko jak wjechaliśmy na blok i dalej czarna dziura. Obudziłam się już na swojej sali.
Bałam się bardzo, bardzo tej operacji, głównie ze względu na znieczulenie ogólne. O tym jak bardzo się bałam i dlaczego pisałam w poście: Skrajne emocje.

To co mnie uspokajało to fakt wykonania zabiegu metodą laparoskopową, gdyż ta technika wiąże się z:
  • mniejszymi dolegliwościami bólowymi (nie wymaga przecinania mięśni brzucha)
  • szybszym zdrowieniem i krótszym pobytem szpitalnym
  • lepszymi efektami kosmetycznymi
  • mniejszą ilością powikłań pooperacyjnych, takich jak gorączka i infekcja.
Sam zabieg był, krótki i przebieg książkowo jak określił to lekarz. Podobno trwał tylko 30 minut, a mi się wydawało, że to była wieczność. Obudził mnie okropny ból w klatce piersiowej spowodowany przedostaniem się tam gazów, które wypełniały mi brzuch podczas zabiegu laparoskopowego. Choć przyznam się, że w porównaniu z bólem po cesarskim cięciu cholecystektomia to był pikuś.
Na drugi dzień, nieco jeszcze odczuwając ból w klatce piersiowej zostałam wypisana do domu. 

Zalecano mi brak wysiłku fizycznego minimum przez 2 miesiące i dietę wątrobową, czyli łatwostrawną z ograniczeniem tłuszczów by organizm przyzwyczaił się do nowej sytuacji. Nie było pęcherzyka żółciowego więc gospodarka trawienna tłuszczy była zaburzona. Nie ukrywam, że dieta ta dobrze mi zrobiła. Zgubiłam parę kilo i czuję się zdecydowanie lepiej.

Dziś dieta wątrobowa jest u mnie w domu na porządku dziennym, a o tym parszywym bólu zapomniałam już dawno. Jeśli ktoś zapytałby mnie czy było warto, to odpowiem z pełną świadomością, że tak!

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Jeśli mogę zapytać, ile czekałaś na ten zabieg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam bardzo mile zaskoczona terminem. Czekałam tylko 1,5 miesiąca i było to raczej związane z moim cyklem miesiączkowym, bo musiałam być po :)

      Usuń
    2. Dobrze że to już za tobą i wszystko się udało 😊

      Usuń
    3. A to trzeba być po miesiączce?
      Nawet nie wiedziałam. Sama się wybieram i okropnie się boję, ale coraz częściej zdarzają się bóle i obawiam się, że wizyta u chirurga nie unikniona...:(

      Usuń
    4. Li. lekarz chirurg mi powiedział, że najlepiej żeby zabieg był w czasie po miesiączce ze względu na występujące bóle i skurcze brzucha pewnie. Wiele kobiet też puchnie w czasie miesiączki. Jakby nie patrzeć, nawet laparoskopia jest zabiegiem na brzuchu to im mniej czynników odmiennych od stanu codziennego tym lepiej.

      Ja muszę przyznać, że po zabiegu nie bolał mnie brzuch ani rany ale mocno mnie bolała klatka piersiowa. Ten ból to jednak pikuś w porównaniu z bólem po cesarskim cięciu :D

      Usuń
  2. Oj znam ten ból, mój kamyk ma prawie 3cm. Zabieg jeszcze przede mną, ciągle odwlekam wizytę u lekarza, bo boję się bardzo, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zwlekaj bo nie warto. Potem będzie tylko gorzej, a jak nie daj bóg wda się zapalenie to w ogóle nie będzie zmiłuj

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. O widzisz:) Każdy o swoim, lecę czytać

      Usuń
  4. Ja miałam ten zabieg 3 lata temu. Bolała mnie klatka piersiowa i wszyscy lekarze wmawiali mi nerwobóle. Po kilku miesiącach w końcu wyszło że to pęcherzyk żółciowy, ale doszło do tego, że przyblokowany kamień powodował u mnie żółtaczkę i ostre zapalenie trzustki. Podejścia do zabiegu były 3. Za pierwszym razem dzień przed planowanym zabiegiem znalazłam się w szpitalu z mega żółtaczką i zapaleniem trzustki, ale kamień chyba sam się odblokował bo wyniki się poprawiły i mnie wypuścili. Znów umówiłam się na zabieg i znów dzień wcześniej dostałam zapalenie trzustki, ból straszny, najgorszy jaki w życiu przeżyłam, pojechałam do szpitala, zatrzymali mnie ale nie wycięli pęcherzyka tylko odblokowali kamień (zabieg ERCP - endoskopowe wyjęcie kamienia). Dopiero za 3 pobytem w szpitalu wycięli woreczek, ale miałam powikłania po laparoskopii (u mnie trwało to 3 godziny bo maszyna się zepsuła w trakcie zabiegu), wypuścili mnie do domu mimo że nie mogłam ustać na nogach i za 2 dni trafiłam na kardiologię z podejrzeniem zatoru w płucach. Ja nie zrobiłam zabiegu od razu bo karmiłam dziecko piersią i chciałam jeszcze trochę pokarmić, ale gdybym wiedziała, że sytuacja się tak rozwinie, nie zwlekałabym ani dnia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już za dwa dni będę miała ten zabieg, trochę się boję, ale cieszę się, że pozbędę się tego potwornego bólu i tej ciągłej niepewności i strachu, teraz czuję się jakbym siedziała na bombie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ja z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie ma się czego bać, ale prawda jest taka, że nie da się tego stresu uniknąć.

      Powodzenia

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do komentowania. Jeśli podoba CI się ten tekst udostępnij go na swoich portalach społecznościowych.


Proszę o przemyślane dobieranie słownictwa i podpisywanie się pod komentarzem.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Google+ Followers

Odwiedź na na Instagramie

Subscribe