Szpitalna rzeczywistość
21:56
Kiedy wybierałam się do szpitala, co to nowiusieńki jest jak nie wiem co, miałam o nim piękne wyobrażenie. Ciocia Unia w końcu do niego dołożyła, by olsztyńscy studenci nowo otwieranego kierunku lekarskiego na Wydziale Medycznym, czy jak on się zwie, mieli najnowocześniejsze warunki do nauki.
![]() |
źródło: kuku.pl |
Gdzieś wewnętrznie duma mnie rozpierała, że oto ja zgłaszając się do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie, niczym w serialu Chirurdzy, przyczynię się do rozwoju nauki a przynajmniej do nauki olsztyńskich lekarzy. Węszyłam w tym jakąś większą ideę.
Kiedy jadąc z tatą samochodem, przekroczyliśmy bramę wjazdową szpitala i żółwim tempem mijaliśmy kolejne budynki wydziałowe medycznego, pomyślałam sobie: Fajnie, że mają to wszystko w kupie, tylko gdzie ten szpital?. Na samym końcu ujrzeliśmy nowiusieńki, przeszkolony wjazd dla karetek na SOR i byłam dumna. Tak jest. Duma mnie rozpierała, że takie oto cudeńko, szpitalne wybudowano właśnie u nas. Oczami wyobraźni widziałam już tych ludzi krzątających się po korytarza, specjalistów w granatowych fartuchach a stażystów w błękitnych. Widziałam te wszystkie nowiusieńkie sprzęty i uśmiechnięte pielęgniarki. Gwar i rozdźwonione telefony.
Wyobraźnia poniosła mnie bardzo, bardzo.
Na SOR'e gdzie miałam się zgłosić zastaliśmy pustki i spieszącą się nie wiedzieć gdzie Panią ratowniczkę, która na wstępie zrobiła błąd w papierach, który ciągnął się za mną cały pobyt :) Bardzo sympatyczna była i owszem. Przed przyjęciem na Odział Chirurgii Onkologicznej i Ogólnej dostaliśmy z tatą głupawkę. Szpital tak nowoczesny, że poruszasz się tylko windami ( dla naszej rodziny to duży dyskomfort), każdy lekarz w kitlu innego koloru a pielęgniarki ubrane jak każda z innej parafii. No nie było jak w Chirurgach :D
Do tego trafiłam na salę czteroosobową i bez łazienki. Nie byłabym sobą gdyby tak nie było :) Zapamiętajcie, że jeśli ja idę do szpitala i na całym oddziale jest jedna sala bez łazienki to na pewno mnie tam właśnie położą :D Także spokojnie można się ze mną umawiać na pobyt w szpitalu. Łazienka w sali gwarantowana :D
To co mnie bardzo zdziwiło, że w tych na prawdę ładnych i nowoczesnych salach nie było lusterek nad zlewem ani żadnych wieszczków. Nie mogłyśmy rozkminić razem ze współlokatorkami dlaczego tak jest. Przecież nie leżałyśmy na chirurgii plastycznej. O ile lusterko nie było nam niezbędne do szczęścia to brak wieszaczka na jakiś szlafrok czy ręcznik było już upierdliwe.
I jeszcze co mocno dało nam się we znaki to brak telewizora czy radia w salach. To na pewno nie przypominało Chirurgów czy Housa. Wszystkie uzbrojone w moniaki na tv byłyśmy mocno rozczarowane. Zostały nam tylko rozmowy o dzieciach/wnukach, chorobach i spanie całymi dniami.
Żeby nie powiało tragizmem to napiszę, że personel był naprawdę przesympatyczny i z poczuciem humoru. Miałyśmy nawet swoje ulubienice :) Jeśli w ogóle można tak napisać o pielęgniarkach. Były żarty i głupawe dialogi, które wywoływały ból brzucha ze śmiechu.
Wniosek taki, że cała ta nowoczesność, piękne sale, super sprzęt i Bóg wie co jeszcze za grube miliony są niczym przy serdecznym personelu szpitala, bo to on buduję atmosferę na oddziale.
PS: Aaaaaa przypomniało mi się, że była nawet mała aferka z pielęgniarkami podczas mojego pobytu. Jeden Pan się z nimi nie zgadzał. Pamiętajcie, nie zadzierajcie z pielęgniarkami :D
11 komentarze
Bo polskie szpitale takie są, byłyby niczym bez dobrego personelu i mam tu na myśli piguły :)
OdpowiedzUsuńA swoją drogą mąż był ostatnio w szpitalu to nawet wifi mieli i płaski tv na ścianie. Ale to stary budynek, więc łazienki nie uświadczysz w sali... a to miasto w środku kraju.
Pozdrawiam! I życzę szybkiego powrotu do domu :)
A ja już w domu jestem :)
UsuńSzczerze powiedziawszy, to po cichu liczyłam na płaski tv, bo ta nasza ściana aż się prosiła o niego ( co ja durna sobie myślałam? :))
Bo człowiek to najlepsza inwestycja:D
OdpowiedzUsuńprzede wszystkim personel i nic więcej.
OdpowiedzUsuńjedynie doświadczenie ze szpitalem mam z porodów.
ten sam szpital, te same warunki, a jakże różne wspomnienia.
o ile oba porody odbyły się w miłej i przyjaznej atmosferze, tak opieka poporodowa za pierwszym razem to dramat.
zero pomocy i współpracy. za drugim już było bardziej życzliwie i przyjaźnie.
Tak to jest.
OdpowiedzUsuńWszędzie życzliwość w cenie.
Czy w szpitalu, czy w urzędzie, czy w sklepie, niezaleznie jakby było luksusowo, duszą miejsca są zawsze ludzie.
A pamiętam, jak się Olu szykowałaś do szpitala i mówiłaś, że w takim nowym szpitalu, to pewnie nawet za TV nie trzeba będzie płacić :-). PS. Gdy Hubiś miał spotkanie z futryną i wylądowaliśmy na 3 dni w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym, na naszym piętrze nigdzie nie było nawet jednego lusterka.
OdpowiedzUsuńNo i nie trzeba było płacić bo i TV nie było hehe :)
UsuńZa dużo się Olu telewizji naoglądałaś ;) Najważniejsze, ze pomimo nie spełnienia się twoich cichych nadziei i tak miło wspominasz ten pobyt ;)
OdpowiedzUsuńŚmieję się z tego wszystkiego, ale nie sądzę by telewizor w pokoju był jakimś nadzwyczajnym luksusem :) Zarówno na porodówce jak i na patologii ciąży były :D
UsuńTeraz to zapamiętam, jakby kiedyś trzeba bylo, muszę wziąć ze sobą lusterko :)
OdpowiedzUsuńNiby taki bzdet a czasem przydatny:)
UsuńDziękuję za odwiedziny i zapraszam do komentowania. Jeśli podoba CI się ten tekst udostępnij go na swoich portalach społecznościowych.
Proszę o przemyślane dobieranie słownictwa i podpisywanie się pod komentarzem.